Możesz dużo więcej. Tylko zechciej!

  • 29 stycznia 2018

O motywacji dla najbardziej opornych

Styczeń dobiega końca, co często związane jest z kończącym się zapałem do wytrwania w noworocznych postanowieniach. Dlatego właśnie nie jestem opiewcą tej formy narzucania sobie dyscypliny i późniejszemu poczuciu winy czy pogarszającemu się samopoczuciu w związku z myślą: znów mi nie wyszło, jestem do niczego…

A wcale tak nie jest! Do niczego są tylko postanowienia. Często górnolotne, niedostosowane do codzienności, do możliwości, do najbliższych. Zacznijmy więc od tych naszych postanowień. Zróbmy ich szybki przegląd i zostawmy tylko te, do których teraz można się uśmiechnąć i spojrzeć na nie przychylnie, z uczuciem ciepła, a nie narastającej frustracji. No bo jak to? Miałam schudnąć do wiosny 5 kg, a na liczniku jest + 2. Miałam więcej pracować, a okazuje się, że nie mam czasu na rozmowę z najbliższymi, nie mówiąc już o wspólnych wyjściach do kina, knajpek czy nieśpiesznych spotkaniach przy winku. Miałam przeczytać jedną książkę na miesiąc i zacząć uczyć się włoskiego. Miałam w każdy weekend zabierać dzieci w niesamowite miejsca i nauczyć się przygotowywać zdrowe dania, za którymi wszyscy domownicy będą szaleć (jakie szczęście, że tak jest z niezawodną pomidorówką, którą umiem robić). Miałam wstawać 15 minut wcześniej niż zwykle i wysiadać dwa przystanki przed tym docelowym. I oczywiście nie używać windy, tylko człapać na 6 piętro napinając odpowiednio pośladki. Miałam… No właśnie, co jeszcze miałaś?

Ja mam w zanadrzu parę rzeczy, które bardzo chciałabym zrealizować. Myślę o nich, o każdym kolejnym kroku, który podejmuję. Uśmiecham się do siebie. Chcę działać, robić, pracować (nawet bardzo ciężko) i zbliżać się do celu. Jak? Poniżej przeczytasz co mnie mobilizuje. Może kilka punktów wykorzystasz, aby na nowo rozliczyć się z postanowieniami?

1. Myśl o postanowieniu

Twoje postanowienia są bardzo ważne. Myśl o nich każdego dnia. Napisz o swoich celach w pamiętniku, na lodówce, w terminarzu – tam, gdzie będziesz często zaglądać. I gdy tam zerkniesz zastanów się co dziś zrobiłaś, żeby zbliżyć się do celu. Jeśli od nowego roku nie podjęłaś żadnego kroku – to chyba jeszcze nie czas na to postanowienie. Ale są przecież kolejne. Prawda?

2. Postanowień nie powinno być zbyt dużo

Na początek wystarczą dwa. Najlepiej, gdy są ze sobą związane, wtedy nawzajem się mobilizują. Na przykład gdy moim celem jest więcej zarabiać, powinnam postanowić, że więcej czasu przeznaczę na pracę, szkolenia, warsztaty. Gdy chcę schudnąć, postanawiam nauczyć się zdrowo gotować i wprowadzić do codzienności większą dawkę ruchu. I tak z postanowienia łagodnie przejdzie się w rutynę, a początkowe zmiany staną się nawykiem.

3. Myśl długoterminowo

Nie lubię postanowień w stylu: schudnę do wakacji, wcisnę się w tę sukienkę choćby nie wiem co, czy dalej idące – znajdę męża, urodzę dzieci, a później moje obszary dbałości skierują się na nich. Otóż nie! Dbanie o siebie dotyczy całego życia. I działa na naprawdę wielu płaszczyznach. Postanawiasz być szczupła? Pomyśl jak wspaniale to wpłynie na całe Twoje życie. Będziesz sprawna, atrakcyjniejsza, z łatwością znajdziesz pasującą sukienkę i łatwiej będzie Ci walczyć z chorobami cywilizacyjnymi, często wywołanymi przez otyłość. Będziesz się podobać mężowi, a dla dzieci będziesz przykładem.
Myśl długoterminowo za każdym razem gdy idziesz na lekcję włoskiego. Może to właśnie z tym językiem zwiążesz przyszłość? A jeśli nie, to pojedziesz do Włoch i zobaczysz jak cudownie jest porozmawiać z Włochami i poczuć ich prawdziwą jakże energetyczną naturę. Popijając cappuccino oczywiście 🙂

4. Nie skupiaj się tylko na tu i teraz

Przyszłość istnieje. I ciągle trwa. Trzeba o nią zadbać. To co zrobisz dziś, to przyniesie efekty jutro. Nie można trwać w bezruchu. Każdy krok, który robisz prowadzi Cię naprzód. Nawet jeśli czasem masz wrażenie, że się cofasz. Kiedyś zobaczyłam fajny cytat, że jeśli się cofasz, tzn. że bierzesz rozpęd. Rozpędzaj się zatem. W swoim tempie. Krocz przed siebie. Czasu nie da się zatrzymać.

5. Podziwiaj tych, którym się udało

Tylko malutka garstka ludzi tzw. sukcesu zawdzięcza swoją potęgę innym. Najczęściej sukces obarczony jest wizją, ciężką pracą i codziennym dążeniem do celu. Nikomu też pewnie na początku drogi nie rozkładano czerwonych dywanów (no, może poza rodzinami królewskimi), a wprost przeciwnie. Każdy musi pokonywać swoją drogę, często niestety z rzucanymi pod nogi kłodami.

6. Czytaj biografie swoich idoli

Ten punkt bezpośrednio łączy się z poprzednim. Przekonaj się jak zaczynali inni: Steve Jobs, Oprah Winfrey, Coco Chanel, J. K. Rowling czy z naszego podwórka Ewa Chodakowska. Zobacz jak oni zaczynali. Wcale nie mieli łatwiej od nas. Dlaczego więc im się udało? Bo byli zdeterminowani. Sukces ma różne odcienie. Zastanów się najpierw co dla Ciebie jest jego wartością. Sukces rodzinny, finansowy? Popularność, wiedza, piękno? Co sprawi, że będziesz szczęśliwa? Ty wiesz to najlepiej, nie wszyscy wokół.

7. Rozmawiaj o swoich odczuciach

Wszyscy jesteśmy ulepieni z tej samej gliny. W życiu dotykają nas takie same uczucia, emocje, pasje, chęci. Niektórzy tylko lepiej je potrafią nazwać, opisać, obejść się z nimi. To dlatego tak lubimy czytać niektórych autorów, teskty, artykuły. Ponieważ utożsamiamy się z nimi. Mówią naszym głosem, który nie zawsze umiemy sami wyrazić. To stąd mamy przywódców, bo potrafią nas porwać. Spróbuj mówić o swoich odczuciach i emocjach głośno. Powiedz jaki jest Twój cel. Może pomoże Ci pisanie dziennika, a może chciałabyś się pokazać szerszej publiczności i stworzyć swój pamiętnik w formie bloga? To jeden ze sposobów mobilizowania siebie. A może Tobie uda się porwać tłumy i pomagać innym w wyrażaniu siebie?

8. Mierz siły na zamiary, albo mierz wyżej

Byłam na wykładzie Łukasza Jakóbiaka z 20m2, który miał cel i go skrupulatnie realizował. Udało mu się. Zastosował fajne sztuczki, nie bał się podjąć ryzyka. Mierzył wysoko i wspiął się na szczyty. Zyskał to, co chciał, wciąż chce więcej i daje nam wiarę, że chcieć znaczy móc. Pewnie, że nie jest to proste. Zwłaszcza, jeśli mamy do podjęcia pewne ryzyko związane z bezpieczeństwem swoim i najbliższych. Łatwiej podejmować ryzyko, gdy niewiele ma się do stracenia, w momencie szukania siebie, gdy jest się młodym w czasach, w których jest tak dużo możliwości. Dlatego weź sprawy w swoje ręce i nie osiadaj na laurach. To jeszcze nie czas.

9. Motywuj się każdego dnia

Czym? Wszystkim co znajdziesz wokół siebie. Rozmowami, słuchaniem, podziwianiem, zauważaniem. Ludzie, wszyscy bez wyjątku są niesamowitym źródłem inspiracji. Uwielbiam słuchać. Każdy ma swoją niepowtarzalną historię, którą ubiera we własne emocje. Słuchając zawsze myślę, że o każdym możnaby napisać książkę czy nagrać film. Życie pisze takie scenariusze, że chcemy ich kontynuacji, czekamy na kolejne dni. Czasem z nadzieją, czasem ze zwątpieniem. Sami jesteśmy autorami, reżyserami i scenarzystami swojegi życia. I głównie od nas samych zależy czy na kolejny dzień czekamy z niecierpliwością i pasją. Spisz swój scenariusz na jutro.

10. Kochaj. Miłość jest najważniejsza

Bo to jest chyba cel życia. Miłość. Do ludzi, zwierząt, pasji, bycia razem. Miłujmy się i tolerujmy, tak jak nakazuje nasza kultura, religia i etyka. Wtedy naprawdę wszystko będzie łatwiejsze.

Jakie masz dziś postanowienia?

Napisz jak Ci z nimi idzie? Co dodasz do mojej listy, która pewnie jest kroplą w oceanie tego, co nas motywuje? Porozmawiajmy 🙂

Pozdrawiam,
Ola Żelazo


O mnie


Nazywam się Aleksandra Żelazo. Jestem mamą Krzysia i Olka, żoną i panią domu, blogerką i youtuberką. Poza tym jestem pasjonatką aktywności fizycznej, instruktorką fitnessu, kulturystyki oraz pilatesu. Po wielu latach treningów fitnessowych i biegowych zatrzymałam się i znalazłam dla siebie idealne miejsce do dalszego rozwoju – jest to joga. Regularna praktyka pozwala mi łapać równowagę między ciałem i umysłem, wyciszyć się i tak prowadzić treningi, żeby działały prozdrowotnie i dodawały jak najwięcej energii. Zapraszam na mój blog!